Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 października 2019

Photo-mix | Kaziu | dom | wesele | buty | Mumla

niedziela, 9 czerwca 2019

Photo-mix | Kazimierz | ciąża | kącik dziecięcy | dom

środa, 11 maja 2016

Gorrrąca czekolada

Cześć! ;)
   Jeżeli produkt pięknie pachnie to od razu zdobywa u mnie na starcie +10 punktów. Maseczka czekoladowa do zabiegów na twarz, szyję i dekolt od Starej Mydlarni dostaje ode mnie nawet 11 punktów na dzień dobry. Chcecie wiedzieć więcej na jej temat? Zapraszam do dalszej recenzji ;).

   Maseczka pachnie obłędnie! Jednakże nie jest to zapach typowej mlecznej lub gorzkiej czekolady, lecz  budyniu czekoladowego. W konsystencji przypomina gęsty balsam, dlatego przyjemnie nakłada się ją na twarz - nie ma obaw, że coś nam spłynie. Jest też bardzo treściwa, a dzięki temu wydajna. Używam jej regularnie (ok. raz na 2 tygodnie) już kilka miesięcy, a nadal pozostało mi 3/4 opakowania.

   Maskę można używać na dwa sposoby: na zimno (tzn. w temperaturze pokojowej) lub na ciepło (czyli po podgrzaniu jej w gorącej wodzie). Osobiście częściej wykorzystuję pierwszą opcję, niemniej kiedy mam więcej czasu staram się ogrzać produkt. Tutaj ważne jest również opakowanie, ponieważ podczas kontakt z wrzątkiem nic się z nim nie dzieje (nie odkształca się) i jest szczelne (woda nie dostaje się do środka). 

   Produkt rewelacyjnie dotlenia skórę: koloryt cery jest wyrównany, a twarz mięciutka jak u niemowlaka. Dodatkowo posiada właściwości przeciwzmarszczkowe. Zawiera witaminy D, A, E, F, H oraz związki mineralne - istna bomba witaminowa! Nie muszę już wspominać o tym jak czekolada wpływa na zmysły i samopoczucie. Robiąc sobie domowe SPA z użyciem owej maseczki od razu wprawiam się w lepszy humor. 



  Za 250ml zapłacimy 34zł. Kosmetyki Starej Mydlarni są dostępne w ich sklepach partnerskich - sama byłam w ich wrocławskim oddziale i uwierzcie, że unoszące się w powietrzu zapachy to raj dla zmysłów ;) - oraz na stronie internetowej tutaj.  


sobota, 26 marca 2016

Jak przygotować ciało na wiosnę?

Cześć! :)
   Ponieważ pierwszy dzień wiosny mamy już za pasem warto przygotować swoją skórę tak, aby nabrała zdrowego blasku po zimie. Jeżeli odpowiednio zadbamy o swoje ciało już teraz, bez skrępowania będziemy niebawem pokazywać się w krótkich spódniczkach czy zwiewnych sukienkach. Mnie w tych przygotowaniach pomaga seria Bielenda Golden Oils. 
   Zacznijmy od ultra nawilżającego peelingu do ciała Golden Oils. Ma bardzo zbitą konsystencję, ale dzięki temu naprawdę czujemy, że produkt ściera martwy naskórek, a nie tylko delikatnie go muska. Peeling Bielendy to połączenie trzech olejków - makadamia, marula oraz kukui. Po zastosowaniu produktu skóra wygląda na zdrowszą i nabiera blasku, który utraciła w czasie zimy. Cena: 19zł.

   Po zmyciu peelingu do gry wkracza nawilżający olejek do kąpieli. Każdy produkt z tej serii pachnie w identyczny sposób, jednakże w przypadku tego elementu zapach jest najbardziej intensywny - po prostu obłędny! Dobrze się pieni i po zmyciu otula ciało przyjemną powłoką, która nie jest zbyt tłusta. Sprawia wrażenie porządnie nawilżonej skóry bez efektu lepkości. Cena: 18zł.
Na koniec dwa produkty, których używam zamiennie: nawilżające masło do ciała oraz olejek w sprayu. Najpierw pierwszy kosmetyk - bardzo szybko się wchłania, więc można używać go nawet po porannym prysznicu. Łagodzi uczucie suchości, a skóra staje się miękka i pachnąca. Pozostawia delikatną poświatę nadając efekt witalności. Cena: 19zł.
Olejek w sprayu stosuję na noc. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to produkt dla wszystkich, gdyż nie każdy lubi uczucie tłustej i śliskiej skóry. Niemniej dla mnie nie ma lepszego produktu, jeżeli potrzebuję intensywnego nawilżenia. Plusem jest oczywiście też forma - spray równomiernie rozpyla olejek na ciele i wymaga tylko delikatnego wmasowania. Cena: 22zł.
Po zastosowaniu wszystkich elementów (cała seria liczy więcej produktów, ale ja ograniczyłam się do tych czterech) moja skóra wygląda promiennie, a na tym zależy mi najbardziej po zimowym okresie. Produkty są dostępne w większości drogerii oraz na stronie internetowej. A Wy jakie macie sposoby na przygotowanie ciała na wiosnę? :)

środa, 27 stycznia 2016

Hair Jazz

Cześć! :)
   Czy któraś z Was nie słyszała o spektakularnych efektach Hair Jazz?! Produkt jest okrzyknięty kosmetykiem wszech czasów przez wiele kobiet. A jak sprawdził się u mnie? Zapraszam do przeczytania recenzji :)
   W skład zestawu Hair Jazz wchodzi odżywka i szampon. Są zamknięte w zakręcanej, plastikowej tubie o pojemności 250ml. Zapachem przypominają apteczne preparaty przeciwłupieżowe - nie należy do najprzyjemniejszych, ale nie jest też drażniący. Zanim zabrałam się za testowanie postanowiłam przeczytać etykietę znajdującą się z tyłu opakowania. Ktoś zapyta i co w tym dziwnego? Otóż nic, ale dawno się tak nie uśmiałam (tłumacz płakał jak pisał): "odżywka wsmarujcie tylko korzenie włosów" itp. Zresztą zobaczcie sami.
    Nie oceniając książki po okładce rozpoczęłam testowanie licząc na spektakularne efekty. Hair Jazz używałam co drugie mycie włosów, czyli co ok. 4 dni. Na początku zabiegu nakładałam szampon, który rewelacyjnie się pieni - mała ilość wystarczy do umycia całej głowy. Następnie odżywkę i w zależności od wolnego czasu trzymałam ją min. 6 minut, a czasami zawijałam włosy ręcznikiem i zmywałam dopiero po pół godziny, żeby maska miała czas na wchłonięcie. I tak przez 2,5 miesiąca, po tym czasie zakończyłam moją kurację.
   A teraz najważniejsze: czy Hair Jazz naprawdę sprawia, że wzrost długości włosów zwiększa się o 123%? Myślę, że najlepiej przekonają Was tutaj liczby. W momencie rozpoczęcia kuracji długość moich włosów wynosiła 37cm. Po 2,5 miesiąca stosowania: 43,5cm. Przyjmując, że włosy rosną ok. 1cm na miesiąc tutaj przyrost podwoił się do 2,6cm. Czy jestem zadowolona? Oczywiście! Najbardziej odczułam to na farbowaniu włosów, gdyż wcześniej robiłam to co miesiąc, natomiast podczas używania tych kosmetyków po 3 tygodniach miałam już spore odrosty. 
Promocyjna cena zestawu - 119zł. Dość dużo, ale jeżeli komuś naprawdę zależy na szybszym wzroście włosów, to myślę, że odżywka i szampon są warte swojej ceny. Do kupienia tutaj.


poniedziałek, 11 stycznia 2016

CD Cosmetics - żele pod prysznic

Cześć! :)
   Czy są wśród moich czytelniczek zwolenniczki kosmetyków naturalnych? Jeżeli tak, to poznajcie markę CD, z którą na pewno się zaprzyjaźnicie. 
   Ich produkty nie zawierają: olejów mineralnych, silikonów, parabenów, barwników oraz składników pochodzenia zwierzęcego. Na pierwszy ogień poszły żele pod prysznic o zapachu cytryny i granatu. Są przeźroczyste i mają intensywny, bardzo przyjemny zapach. Cytrynowego używam podczas porannego prysznicu, aby pobudzić się do życia, natomiast owoc granatu jest zarezerwowany na długie wylegiwanie się w wannie.

    Żele mocno się pienią, dobrze radzą sobie z brudem i wypełniają cudownym zapachem całą łazienkę. Można się przy nich totalnie zrelaksować i odprężyć po ciężkim dniu. Są też bardzo wydajne: niewielka ilość wystarczy do namydlenia całego ciała. Produkt nie wysusza, nie uczula, ale także nie zauważyłam intensywnego nawilżenia. 

   Umieszczone są w plastikowych buteleczkach, zamykanych na klik, co osobiście bardzo mi odpowiada, bo nie lubię zakręcać kosmetyków mokrymi rękoma. Reasumując - żele są świetnym rozwiązaniem dla posiadaczy skóry wrażliwej, preferujących tylko naturalne produkty, które nie są badane na zwierzętach. Niestety kosmetyki dopiero wchodzą na polski rynek i na razie są dość trudno dostępne, jednak można je już spotkać np. w Hebe. Oficjalna strona CD Cosmetics- klik.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 maja 2016

Gorrrąca czekolada

Cześć! ;)
   Jeżeli produkt pięknie pachnie to od razu zdobywa u mnie na starcie +10 punktów. Maseczka czekoladowa do zabiegów na twarz, szyję i dekolt od Starej Mydlarni dostaje ode mnie nawet 11 punktów na dzień dobry. Chcecie wiedzieć więcej na jej temat? Zapraszam do dalszej recenzji ;).

   Maseczka pachnie obłędnie! Jednakże nie jest to zapach typowej mlecznej lub gorzkiej czekolady, lecz  budyniu czekoladowego. W konsystencji przypomina gęsty balsam, dlatego przyjemnie nakłada się ją na twarz - nie ma obaw, że coś nam spłynie. Jest też bardzo treściwa, a dzięki temu wydajna. Używam jej regularnie (ok. raz na 2 tygodnie) już kilka miesięcy, a nadal pozostało mi 3/4 opakowania.

   Maskę można używać na dwa sposoby: na zimno (tzn. w temperaturze pokojowej) lub na ciepło (czyli po podgrzaniu jej w gorącej wodzie). Osobiście częściej wykorzystuję pierwszą opcję, niemniej kiedy mam więcej czasu staram się ogrzać produkt. Tutaj ważne jest również opakowanie, ponieważ podczas kontakt z wrzątkiem nic się z nim nie dzieje (nie odkształca się) i jest szczelne (woda nie dostaje się do środka). 

   Produkt rewelacyjnie dotlenia skórę: koloryt cery jest wyrównany, a twarz mięciutka jak u niemowlaka. Dodatkowo posiada właściwości przeciwzmarszczkowe. Zawiera witaminy D, A, E, F, H oraz związki mineralne - istna bomba witaminowa! Nie muszę już wspominać o tym jak czekolada wpływa na zmysły i samopoczucie. Robiąc sobie domowe SPA z użyciem owej maseczki od razu wprawiam się w lepszy humor. 



  Za 250ml zapłacimy 34zł. Kosmetyki Starej Mydlarni są dostępne w ich sklepach partnerskich - sama byłam w ich wrocławskim oddziale i uwierzcie, że unoszące się w powietrzu zapachy to raj dla zmysłów ;) - oraz na stronie internetowej tutaj.  


sobota, 26 marca 2016

Jak przygotować ciało na wiosnę?

Cześć! :)
   Ponieważ pierwszy dzień wiosny mamy już za pasem warto przygotować swoją skórę tak, aby nabrała zdrowego blasku po zimie. Jeżeli odpowiednio zadbamy o swoje ciało już teraz, bez skrępowania będziemy niebawem pokazywać się w krótkich spódniczkach czy zwiewnych sukienkach. Mnie w tych przygotowaniach pomaga seria Bielenda Golden Oils. 
   Zacznijmy od ultra nawilżającego peelingu do ciała Golden Oils. Ma bardzo zbitą konsystencję, ale dzięki temu naprawdę czujemy, że produkt ściera martwy naskórek, a nie tylko delikatnie go muska. Peeling Bielendy to połączenie trzech olejków - makadamia, marula oraz kukui. Po zastosowaniu produktu skóra wygląda na zdrowszą i nabiera blasku, który utraciła w czasie zimy. Cena: 19zł.

   Po zmyciu peelingu do gry wkracza nawilżający olejek do kąpieli. Każdy produkt z tej serii pachnie w identyczny sposób, jednakże w przypadku tego elementu zapach jest najbardziej intensywny - po prostu obłędny! Dobrze się pieni i po zmyciu otula ciało przyjemną powłoką, która nie jest zbyt tłusta. Sprawia wrażenie porządnie nawilżonej skóry bez efektu lepkości. Cena: 18zł.
Na koniec dwa produkty, których używam zamiennie: nawilżające masło do ciała oraz olejek w sprayu. Najpierw pierwszy kosmetyk - bardzo szybko się wchłania, więc można używać go nawet po porannym prysznicu. Łagodzi uczucie suchości, a skóra staje się miękka i pachnąca. Pozostawia delikatną poświatę nadając efekt witalności. Cena: 19zł.
Olejek w sprayu stosuję na noc. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to produkt dla wszystkich, gdyż nie każdy lubi uczucie tłustej i śliskiej skóry. Niemniej dla mnie nie ma lepszego produktu, jeżeli potrzebuję intensywnego nawilżenia. Plusem jest oczywiście też forma - spray równomiernie rozpyla olejek na ciele i wymaga tylko delikatnego wmasowania. Cena: 22zł.
Po zastosowaniu wszystkich elementów (cała seria liczy więcej produktów, ale ja ograniczyłam się do tych czterech) moja skóra wygląda promiennie, a na tym zależy mi najbardziej po zimowym okresie. Produkty są dostępne w większości drogerii oraz na stronie internetowej. A Wy jakie macie sposoby na przygotowanie ciała na wiosnę? :)

środa, 27 stycznia 2016

Hair Jazz

Cześć! :)
   Czy któraś z Was nie słyszała o spektakularnych efektach Hair Jazz?! Produkt jest okrzyknięty kosmetykiem wszech czasów przez wiele kobiet. A jak sprawdził się u mnie? Zapraszam do przeczytania recenzji :)
   W skład zestawu Hair Jazz wchodzi odżywka i szampon. Są zamknięte w zakręcanej, plastikowej tubie o pojemności 250ml. Zapachem przypominają apteczne preparaty przeciwłupieżowe - nie należy do najprzyjemniejszych, ale nie jest też drażniący. Zanim zabrałam się za testowanie postanowiłam przeczytać etykietę znajdującą się z tyłu opakowania. Ktoś zapyta i co w tym dziwnego? Otóż nic, ale dawno się tak nie uśmiałam (tłumacz płakał jak pisał): "odżywka wsmarujcie tylko korzenie włosów" itp. Zresztą zobaczcie sami.
    Nie oceniając książki po okładce rozpoczęłam testowanie licząc na spektakularne efekty. Hair Jazz używałam co drugie mycie włosów, czyli co ok. 4 dni. Na początku zabiegu nakładałam szampon, który rewelacyjnie się pieni - mała ilość wystarczy do umycia całej głowy. Następnie odżywkę i w zależności od wolnego czasu trzymałam ją min. 6 minut, a czasami zawijałam włosy ręcznikiem i zmywałam dopiero po pół godziny, żeby maska miała czas na wchłonięcie. I tak przez 2,5 miesiąca, po tym czasie zakończyłam moją kurację.
   A teraz najważniejsze: czy Hair Jazz naprawdę sprawia, że wzrost długości włosów zwiększa się o 123%? Myślę, że najlepiej przekonają Was tutaj liczby. W momencie rozpoczęcia kuracji długość moich włosów wynosiła 37cm. Po 2,5 miesiąca stosowania: 43,5cm. Przyjmując, że włosy rosną ok. 1cm na miesiąc tutaj przyrost podwoił się do 2,6cm. Czy jestem zadowolona? Oczywiście! Najbardziej odczułam to na farbowaniu włosów, gdyż wcześniej robiłam to co miesiąc, natomiast podczas używania tych kosmetyków po 3 tygodniach miałam już spore odrosty. 
Promocyjna cena zestawu - 119zł. Dość dużo, ale jeżeli komuś naprawdę zależy na szybszym wzroście włosów, to myślę, że odżywka i szampon są warte swojej ceny. Do kupienia tutaj.


poniedziałek, 11 stycznia 2016

CD Cosmetics - żele pod prysznic

Cześć! :)
   Czy są wśród moich czytelniczek zwolenniczki kosmetyków naturalnych? Jeżeli tak, to poznajcie markę CD, z którą na pewno się zaprzyjaźnicie. 
   Ich produkty nie zawierają: olejów mineralnych, silikonów, parabenów, barwników oraz składników pochodzenia zwierzęcego. Na pierwszy ogień poszły żele pod prysznic o zapachu cytryny i granatu. Są przeźroczyste i mają intensywny, bardzo przyjemny zapach. Cytrynowego używam podczas porannego prysznicu, aby pobudzić się do życia, natomiast owoc granatu jest zarezerwowany na długie wylegiwanie się w wannie.

    Żele mocno się pienią, dobrze radzą sobie z brudem i wypełniają cudownym zapachem całą łazienkę. Można się przy nich totalnie zrelaksować i odprężyć po ciężkim dniu. Są też bardzo wydajne: niewielka ilość wystarczy do namydlenia całego ciała. Produkt nie wysusza, nie uczula, ale także nie zauważyłam intensywnego nawilżenia. 

   Umieszczone są w plastikowych buteleczkach, zamykanych na klik, co osobiście bardzo mi odpowiada, bo nie lubię zakręcać kosmetyków mokrymi rękoma. Reasumując - żele są świetnym rozwiązaniem dla posiadaczy skóry wrażliwej, preferujących tylko naturalne produkty, które nie są badane na zwierzętach. Niestety kosmetyki dopiero wchodzą na polski rynek i na razie są dość trudno dostępne, jednak można je już spotkać np. w Hebe. Oficjalna strona CD Cosmetics- klik.