niedziela, 5 lutego 2017

Delia Creamy Glam 120, 118, L01 - recenzja i swatche

Cześć! :)
   Moja miłość do szminek jest dość burzliwa - raz namiętnie ich używam, żeby potem porzucić na rzecz balsamów na kilka tygodni. Jednak teraz zdecydowanie przeżywam fazę zauroczenia, a to za sprawą trzech nowych kolorów od Delii, które znalazły się w mojej kosmetyczce.
   Zacznijmy od strony wizualnej - seria odcieni Creamy Glam jest zamknięta w złotych opakowaniach. Muszę przyznać, że opakowanie wygląda dość luksusowo i w życiu nie obstawiłabym, że to szminka za 15zł. Co do ich konsystencji - czy naprawdę są takie "creamy"? Oj i to jak! Są tak niesamowicie gładkie, kremowe i w dodatku bardzo dobrze napigmentowane.
   Kolor, który najbardziej skradł moje serce to zdecydowanie przepiękne bordo (nr 120). Szminka ma bardzo intensywny kolor, który lśni na ustach. Jest trwały, a po kilku godzinach równomiernie się zjada. Jedyne na co trzeba uważać: po dłuższym czasie, kiedy jesteśmy aktywne towarzysko i sporo mówimy szminka zaczyna wylewać się poza usta (u mnie nie dzieje się tak tylko ze szminkami matowymi). Aby tego uniknąć warto obrysować usta konturówką i problem z głowy.
   Kolejnym kolorem jest nr 118, czyli czerwień wpadając w intensywny pomarańcz. Miałam tę pomadkę na zdjęciach w ostatnim wpisie, jeżeli chcecie zobaczyć wystarczy się cofnąć o jeden post. Wszystkie z nich mają tę samą jedwabistą konsystencję i wystarczy jedno pociągnięcie, aby otrzymać zadowalające krycie.
   Ostatni kolor pochodzi z edycji limitowanej i jest odlotowy! W pierwszej chwili myślałam, że szminka jest czarna, jednak przy bliższych oględzinach zauważyłam, że jest granatowa. Wielokrotnie widziałam na Instagramie makijaże z ustami pomalowanym na granatowo, jednak teraz miałam okazję przekonać się jak sama w nich wyglądam. Nie jest to zdecydowanie szminka na co dzień, jednak do makijaży artystycznych pasuje idealnie. Tworzy też fajny efekt, kiedy zmiesza się ją np. z intensywnym różem - wtedy opalizuje na granatowo.
   Plus dla firmy za to, że kosmetyki są produkowane w Polsce. Muszę przyznać, że edycja Creamy Glam naprawdę przypadła mi do gustu zwłaszcza teraz zimą, kiedy moje usta są wysuszone i nie po drodze im z matowymi pomadkami, które dodatkowo podkreślają każdą suchą skórkę. Szminki z Delii za to sprawdzają się znakomicie.

9 komentarzy:

  1. Wow! Na zdjęciach ta granatowa wygląda jak czarna ;-) Przy Twoich pełnych ustach nadajesz się idealnie do robienia swatchy szminkom i pomadkom do ust! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj uwierz, że moje usta wcale nie są pełne :). Po prostu nauczyłam się je malować tak, żeby wyglądały na duże i pełne :P.

      Usuń
  2. Granat wchodzący w czerń jest magiczny <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/military-style.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Numer 120 wygląda obłędnie! Zdecydowanie podoba mi się najbardziej z całej trójcy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi ciemna czerwień najbardziej się podoba, ale i ta w padająca w pomarańcz jest fajna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne całuśne usteczka, mniam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie wyglądają niesamowicie! I to opakowanie...<3 W życiu nie powiedziałabym, że to szminka za 15 zł. Po zdjęciach widać, że mają konsystencję "masełkową" :) Chyba też się na jakąś skuszę :)
    http://kaayen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

niedziela, 5 lutego 2017

Delia Creamy Glam 120, 118, L01 - recenzja i swatche

Cześć! :)
   Moja miłość do szminek jest dość burzliwa - raz namiętnie ich używam, żeby potem porzucić na rzecz balsamów na kilka tygodni. Jednak teraz zdecydowanie przeżywam fazę zauroczenia, a to za sprawą trzech nowych kolorów od Delii, które znalazły się w mojej kosmetyczce.
   Zacznijmy od strony wizualnej - seria odcieni Creamy Glam jest zamknięta w złotych opakowaniach. Muszę przyznać, że opakowanie wygląda dość luksusowo i w życiu nie obstawiłabym, że to szminka za 15zł. Co do ich konsystencji - czy naprawdę są takie "creamy"? Oj i to jak! Są tak niesamowicie gładkie, kremowe i w dodatku bardzo dobrze napigmentowane.
   Kolor, który najbardziej skradł moje serce to zdecydowanie przepiękne bordo (nr 120). Szminka ma bardzo intensywny kolor, który lśni na ustach. Jest trwały, a po kilku godzinach równomiernie się zjada. Jedyne na co trzeba uważać: po dłuższym czasie, kiedy jesteśmy aktywne towarzysko i sporo mówimy szminka zaczyna wylewać się poza usta (u mnie nie dzieje się tak tylko ze szminkami matowymi). Aby tego uniknąć warto obrysować usta konturówką i problem z głowy.
   Kolejnym kolorem jest nr 118, czyli czerwień wpadając w intensywny pomarańcz. Miałam tę pomadkę na zdjęciach w ostatnim wpisie, jeżeli chcecie zobaczyć wystarczy się cofnąć o jeden post. Wszystkie z nich mają tę samą jedwabistą konsystencję i wystarczy jedno pociągnięcie, aby otrzymać zadowalające krycie.
   Ostatni kolor pochodzi z edycji limitowanej i jest odlotowy! W pierwszej chwili myślałam, że szminka jest czarna, jednak przy bliższych oględzinach zauważyłam, że jest granatowa. Wielokrotnie widziałam na Instagramie makijaże z ustami pomalowanym na granatowo, jednak teraz miałam okazję przekonać się jak sama w nich wyglądam. Nie jest to zdecydowanie szminka na co dzień, jednak do makijaży artystycznych pasuje idealnie. Tworzy też fajny efekt, kiedy zmiesza się ją np. z intensywnym różem - wtedy opalizuje na granatowo.
   Plus dla firmy za to, że kosmetyki są produkowane w Polsce. Muszę przyznać, że edycja Creamy Glam naprawdę przypadła mi do gustu zwłaszcza teraz zimą, kiedy moje usta są wysuszone i nie po drodze im z matowymi pomadkami, które dodatkowo podkreślają każdą suchą skórkę. Szminki z Delii za to sprawdzają się znakomicie.

9 komentarzy:

  1. Wow! Na zdjęciach ta granatowa wygląda jak czarna ;-) Przy Twoich pełnych ustach nadajesz się idealnie do robienia swatchy szminkom i pomadkom do ust! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj uwierz, że moje usta wcale nie są pełne :). Po prostu nauczyłam się je malować tak, żeby wyglądały na duże i pełne :P.

      Usuń
  2. Granat wchodzący w czerń jest magiczny <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/military-style.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Numer 120 wygląda obłędnie! Zdecydowanie podoba mi się najbardziej z całej trójcy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi ciemna czerwień najbardziej się podoba, ale i ta w padająca w pomarańcz jest fajna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne całuśne usteczka, mniam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie wyglądają niesamowicie! I to opakowanie...<3 W życiu nie powiedziałabym, że to szminka za 15 zł. Po zdjęciach widać, że mają konsystencję "masełkową" :) Chyba też się na jakąś skuszę :)
    http://kaayen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń