czwartek, 14 czerwca 2018

Chiny - W krainie złotego smoka | Rainbow | opinia | podróż poślubna |


Cześć! :)
   W poniedziałek wróciliśmy z naszej podróży poślubnej. Za destynację obraliśmy Chiny, nazywa wycieczki to "w krainie złotego smoka", korzystaliśmy z biura podróży Rainbow, a za przelot odpowiedzialny był LOT.
   Jedno zdanie rozpoczynające opis tego wyjazdu? To najbardziej wartościowa wycieczka na jakiej kiedykolwiek byłam. 
    
   Wylecieliśmy 31 maja, 1 czerwca byliśmy na lotnisku w Pekinie (tam nazywanym Beijing). Dolecieliśmy tam i doznaliśmy ogromnego szoku. Chińczykom przypina się łatkę "małych chińskich rączek", ale to czego oni dokonali przechodzi najśmielsze oczekiwania. Myślę, że nawet za 50 lat Polska nie będzie w tym miejscu, w którym oni są teraz.

 Pekin i Xi'an to miasta, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Niesamowite zabytki, które są wplecione w nowoczesne miasta. 
PS1. Zdjęcie poniżej traktujemy z przymrużeniem oka. Na wycieczce poznaliśmy wielu fajnych ludzi, w tym młode małżeństwo, które zadbało o to, aby do Chin dotarły polskie Grażyny i Janusze. Stąd reklamówka z Biedronki, brakuje tylko skarpetek i sandałów ;).

   W centrum Pekinu znajdują się hutongi - to domy wybudowane na planie starego miasta, które pozostały w niezmienionej formie. Dla nas, Europejczyków, przypominają slamsy, tymczasem tam mieszkają bardzo zamożni ludzie, którzy trzepią duże pieniądze np. na wynajmowaniu hutongów do filmów. Tutaj trzeba też zaznaczyć, że Chińczycy nie mają potrzeby inwestowania dużych pieniędzy w domy i wnętrza. 

   Szanghaj spodoba się wszystkim miłośnikom modernizacji, jednakże jest to miasto bardzo skrajne - bogactwo skontrastowane z biedą. Mieliśmy okazję obejrzeć Szanghaj nocą. Chińczycy mają fisia na punkcie oświetlania wszystkiego, ale trzeba przyznać wygląda to imponująco.
PS2. na zdjęciu macie małego jedwabnika. Podczas pobytu w certyfikowanej fabryce jedwabiu mogliśmy zobaczyć cały proces powstawania tego materiału. Nie wyszłabym stamtąd bez jakiegoś łupu ;). Wybrałam sobie apaszkę, oczywiście 100% jedwabiu.
    
   Opowiadając o całej tej wycieczce nie sposób nie wspomnieć o przewodniku. My trafiliśmy do grupy Karola. Czapki z głów dla tego człowieka. Ma tak ogromną wiedzę, a w dodatku potrafi przekazywać ją w niesamowity sposób. Nie podaje jedynie suchych faktów, a łączy wszystko w ciągi przyczynowo-skutkowe. Gdyby nauczyciele tak jak on uczyli historii, to mielibyśmy ją w małym paluszku.
PS3. Zwróćcie uwagę na numerację pięter w windzie. Nie we wszystkich miejscach tak jest, ale czasami Chińczycy pomijają te cyfry, które są źle postrzegane w numerologii. 
   Trzeba mieć na uwadze, że Chiny to państwo komunistyczne. Wszystko (przynajmniej w założeniu) ma lecieć do wspólnego worka. Nam, Polakom, komunizm kojarzy się bardzo źle, ale jak widać są kraje, w których się to sprawdza.
  Co ciekawe nie mają najmniejszego problemu z emigrantami. Wiecie dlaczego? Bo wchodząc do każdego muzeum, teatru czy na teren zabytku musimy przejść przez kontrolę i wylegitymować się. Rząd nieustannie kontroluje, a w razie jakiegokolwiek zamachu od razu jak na tacy ma wszystkie nazwiska i w kilka dni jest w stanie rozpracować całą siatkę przestępców. Wchodząc na teren lotniska czy dworca przechodzimy kontrolę aż trzy razy. Ba! Na dworzec nie wejdzie żadna osoba bez biletu, więc nie ma tam kloszardów, ani osób niepożądanych. Nie masz biletu, nie wchodzisz, bo i po co?

    Wszystkie hotele były na najwyższym poziomie. W każdym było czysto i schludnie. Właściwie branie ręczników, suszarki do włosów, żelu pod prysznic, szamponu i szczoteczki do zębów było zbędne, bo w każdym pokoju hotelowym znajdowały się te produkty.
   
   Niedawno szczyciliśmy się naszym ultra-szybkim pociągiem - Pendolino. Ile na godzinie ono wyciąga, 170km/h? Zabiliby nas śmiechem. Ich najszybsze Maglevy jeżdżą 431km/h. Drogę z Szanghaju do Pekinu (1200km) przebyliśmy w 4h.  
Ale wiecie co? Pod koniec wycieczki tęskniłam już do Polszy <3. 
   
   Chiny są bardzo czystym państwem, wielokrotnie w ciągu dnia mijaliśmy w miastach pojazdy czyszczące ulice. Sam ruch uliczny jest bardzo ciekawym zjawiskiem w Pekinie i Xi'an każdy chodzi/jeździ jak mu się podoba. Niesamowicie się na to patrzy (możecie zobaczyć filmik na moim Instagramie). Sami Chińczycy życzliwi, przyjaźni, bardzo sumienni w swoich obowiązkach (i uwielbiają robić sobie zdjęcia z białymi ludźmi ;)).
PS4. Zwiedzaliśmy również Klasztor Szaolin, w którym były kręcone filmy z Brucem Lee. Widzicie te dziury w drzewie? Dacie wiarę, że to powciskane ślady palców uczniów Klasztoru.
   
   Jeżeli chodzi o jedzenie to jest ono smaczne. Nie głodowałam tam. Kuchnia chińska charakteryzuje się różnorodnością gotowanych warzyw, pierożków, nie zabraknie też mięsa. Oczywiście wszystko serwowane jest w towarzystwie ryżu. Jedynie zupy przypominają pomyje i mało kto się na nie decydował.

29 komentarzy:

  1. Naprawde warto było to zobaczyć, jak cudownie!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2018/06/motyw-kwiatow-na-torebce.html

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę! Taki wyjazd bardzo by mi się marzył :) Szalenie zazdroszczę Ci wycieczki do Chin. Kultura daleko wschodnia bardzo mnie fascynuje. Zdjęcia przepiękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wpis :) można wiedzieć skąd bordowy kombinezon w kwiaty
    .?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale Tomek musiał się narobić fotek😁
    Super👌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz przez rok nie zrobi mi żadnego zdjęcia :D.

      Usuń
  5. Masz dokładnie takie same spostrzeżenia co ja. Tylko że prócz miast, jest jeszcze prowincja której widzę wam nie pokazali. Tam jest już tylko skrajna bieda. Maglev to nazwa tylko jednego pociągu z lotniska Pudong w Shanghaju do City, pozostałe pociągi jeżdzą wolniej...coś lekko ponad 300km/h! Prawdą jest też co napisałas, rozwój jest obłędny, infrastruktura kolejowa, drogowa to epoki przed nami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 350km/h, bo nim jechaliśmy w ostatni dzień z Szanghaju do Pekinu na lotnisko i wtedy trasa 1200km zajęła nam 4h. Dla mnie? Do tej pory niewyobrażalne! ;)
      Dziękuję za komentarz :).

      Usuń
    2. mowmimoniska
      Kiedyś jak kupisz sobie Audi s lub bmw M to też polecisz 350 km/h, po autostradzie w Niemczech oczywiscie.

      Usuń
    3. Oby Twoje słowa się ziściły! :D

      Usuń
  6. Świetne zdjęcia, pozazdrościć podrózy!

    Miłego dnia,
    zapraszam do siebie w wolnej chwili, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  7. O BOŻE!!!!!!!!! Ale Ci zazdroszczę! <3 :))))) Chiny od zawsze były moim marzeniem, może za rok (również w podróż poślubną:P) w końcu się zdecydujemy.. ograniczeniem jest jedynie cena, ale patrząc na Twoje zdjęcia widzę, że jednak warto! ;) Jeśli chciałabyś powiedzieć, kiedy konkretnie kupiliście wycieczkę, ile wcześniej się rozglądaliście i jak wyszło cenowo- proszę o kontakt :) alicjaburz@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękne zdjęcia! Jakie magnetyczne, aż chce się tam być! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale jest tam pięknie! Jeszcze nie byłam w Chinach a już wiem,że warto się tam wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. woooow ale sztos! w sumie nigdy nie rozkminiałam wycieczki d Chin,ale Twoja relacja jest tak zajebista,że teraz mega bym chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna wycieczka, pięknie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie za tydzień wybieram się do Chin na taką wycieczkę. Dziękuję za możliwość zobaczenia twoich świetnych zdjęć i ciekawy opis, ale mam ogromną prośbę. Czy mogłabyś napisać parę rad takich przyziemnych i może dla Ciebie oczywistych, ale przydatnych dla takich osób jak ja, które wybierają się tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim wygodne buty i plastry na otarcia, bo tam jest naprawdę sporo chodzenia. Bardzo przydatna będzie tzw. nerka, bo wtedy możesz przechowywać pieniądze blisko siebie, bez obawy, że ktoś wyciągnie Ci portfel z plecaka/torebki. Pomimo informacji o zaostrzonych kontrolach na stacjach nie zarekwirowano mi suchego szamponu i lakieru do włosów, więc można spokojnie brać te produkty. Na razie tylko tyle przychodzi mi do głowy. Jeżeli masz jakieś konkretne pytania do chętnie odpowiem :).

      Usuń
    2. Dziękuję pięknie. Jeśli możesz chciałam wiedzieć jakie są w trakcie zwiedzania możliwości kupienia wody lub innego napoju, co kupować i jak wygląda korzystanie z gorącej wody, która ponoć dostępna jest wszędzie (pijam dużo kawy i herbaty). Ponadto korzystanie z toalety czy rzeczywiście mało komfortowe i płatne? Ponad to ile na początek wymienić pieniędzy, tzn. tuż po lądowaniu, bo później wiadomo zależy to od liczby zakupów ;)Ponieważ jadę w czasie upałów to rozumiem, że potrzebne nakrycie głowy, ale co z deszczem? Lepiej parasolka czy wystarczy kurtka z kapturem :) Wiem, że mogą Cię te pytania dziwić, ale lubię być przygotowana, a tylko Ty dałaś możliwość zadania pytań. W necie opisy Chin bywają różne... Z góry dziękuję.

      Usuń
    3. 1. Wodę kupisz wszędzie, sklepików nie brakuje. Najlepiej jest kupować wieczorem (bo rano może nie być czasu) w sklepach obok hotelu, bo wiadomo, wtedy napoje są tańsze, niż w sklepikach obok zabytków. Nie wiem jak jest z gorącą wodą na mieście, natomiast w hotelach przeważnie są czajniki.
      2. Chińczycy mają mnóstwo publicznych toalet. Dosłownie na każdym kroku. Żadna z nich nie była płatna. Musisz się tylko liczyć z tym, że są to azjatyckie toalety (czyli kucane). W hotelach są już normalne sedesy.
      3. Weź ze sobą jedynie dolary, ale tylko te po którymś tam roku, bo starszych Ci nie wymienią (musisz sobie sprawdzić po którym, bo nie pamiętam). Później wymienia się je u przewodników wycieczki na juany. Dlatego nie ma co szaleć z wymianą, bo zawsze jest pilot, który w razie potrzeby służy za kantor. Przy czym przewodnik wymienia tylko w jedną stronę tzn. z dolarów na juany, z juanów na dolary już nie. My rozmienialiśmy jednorazowo po 100 dolarów, co dawało 600 juanów.
      4. Tak, nakrycie głowy jest konieczne. Weź parasolkę. W Pekinie się nie przyda, ale w Szanghaju tak (tam już jest inna strefa klimatyczna). My nie wzięliśmy i musieliśmy kupować na miejscu.
      5. Pytania w ogóle mnie nie dziwią. Powiedziałabym, że jesteś bardzo dobrze merytorycznie przygotowana do tej wycieczki :).
      Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
    4. Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję :)
      Jeszcze trzy sprawy:
      1.Jak wygląda nocna jazda pociągiem tzn. jak ze spaniem i czy jest możliwość korzystania z prysznica czy tylko z umywalki?
      2. Co z połączeniami telefonicznymi? Wiem, że są bardzo drogie. Mam WhatsApp'a , więc przy Internecie w hotelu można by było skorzystać, ale czytałam, że Chińczycy mieli go zablokować. Czy to prawda? Jeśli tak, to jak najlepiej korzystać z telefonu bez wielkich kosztów. Może wykupić jakąś kartę w Polsce?
      3. Czy można w bagażu podręcznym mieć power bank? Czy lepiej włożyć go do głównego?
      Pozdrawiam :D

      Usuń
    5. 1. To pociąg sypialny, czyli każdy ma swoje łóżko. W łazience są jedynie umywalki, nie ma prysznica.
      2. Płaci się za nie jak za zboże! :D Wystarczy, że ściągniesz aplikację VPS i ją włączysz, wtedy wszystkie zablokowane przez nich aplikacje typu Facebook, Messanger, Instagram etc., będą działały normalnie, jeżeli złapiesz wi-fi. W ten sposób komunikowaliśmy się z Polską.
      3. My mieliśmy power banka, ale z niego nie korzystaliśmy, więc cały czas był w głównym. Także w tym pytaniu akurat nie pomogę.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    6. Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Teraz będę się czuła bardziej pewnie. Mam cichą nadzieję, że chociaż w części będę miała równie wspaniałe wspomnienia z podróży jak Ty.
      Poza tym zupełnie zapomniałam pogratulować serdecznie, bo skoro byłaś w podróży poślubnej, to pewnie był i ślub... ;D
      Wszystkiego, co się szczęściem zwie! Dużo wytrwałości, szacunku i miłości, miłości, miłości...
      Miłego dnia, pozdrawiam i pozwolę sobie odezwać się po powrocie :)

      Usuń
    7. Dziękuję uprzejmie! ;*
      Czekam na Twoją opinię po powrocie. Do usłyszenia w komentarzach! ;)

      Usuń

czwartek, 14 czerwca 2018

Chiny - W krainie złotego smoka | Rainbow | opinia | podróż poślubna |


Cześć! :)
   W poniedziałek wróciliśmy z naszej podróży poślubnej. Za destynację obraliśmy Chiny, nazywa wycieczki to "w krainie złotego smoka", korzystaliśmy z biura podróży Rainbow, a za przelot odpowiedzialny był LOT.
   Jedno zdanie rozpoczynające opis tego wyjazdu? To najbardziej wartościowa wycieczka na jakiej kiedykolwiek byłam. 
    
   Wylecieliśmy 31 maja, 1 czerwca byliśmy na lotnisku w Pekinie (tam nazywanym Beijing). Dolecieliśmy tam i doznaliśmy ogromnego szoku. Chińczykom przypina się łatkę "małych chińskich rączek", ale to czego oni dokonali przechodzi najśmielsze oczekiwania. Myślę, że nawet za 50 lat Polska nie będzie w tym miejscu, w którym oni są teraz.

 Pekin i Xi'an to miasta, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Niesamowite zabytki, które są wplecione w nowoczesne miasta. 
PS1. Zdjęcie poniżej traktujemy z przymrużeniem oka. Na wycieczce poznaliśmy wielu fajnych ludzi, w tym młode małżeństwo, które zadbało o to, aby do Chin dotarły polskie Grażyny i Janusze. Stąd reklamówka z Biedronki, brakuje tylko skarpetek i sandałów ;).

   W centrum Pekinu znajdują się hutongi - to domy wybudowane na planie starego miasta, które pozostały w niezmienionej formie. Dla nas, Europejczyków, przypominają slamsy, tymczasem tam mieszkają bardzo zamożni ludzie, którzy trzepią duże pieniądze np. na wynajmowaniu hutongów do filmów. Tutaj trzeba też zaznaczyć, że Chińczycy nie mają potrzeby inwestowania dużych pieniędzy w domy i wnętrza. 

   Szanghaj spodoba się wszystkim miłośnikom modernizacji, jednakże jest to miasto bardzo skrajne - bogactwo skontrastowane z biedą. Mieliśmy okazję obejrzeć Szanghaj nocą. Chińczycy mają fisia na punkcie oświetlania wszystkiego, ale trzeba przyznać wygląda to imponująco.
PS2. na zdjęciu macie małego jedwabnika. Podczas pobytu w certyfikowanej fabryce jedwabiu mogliśmy zobaczyć cały proces powstawania tego materiału. Nie wyszłabym stamtąd bez jakiegoś łupu ;). Wybrałam sobie apaszkę, oczywiście 100% jedwabiu.
    
   Opowiadając o całej tej wycieczce nie sposób nie wspomnieć o przewodniku. My trafiliśmy do grupy Karola. Czapki z głów dla tego człowieka. Ma tak ogromną wiedzę, a w dodatku potrafi przekazywać ją w niesamowity sposób. Nie podaje jedynie suchych faktów, a łączy wszystko w ciągi przyczynowo-skutkowe. Gdyby nauczyciele tak jak on uczyli historii, to mielibyśmy ją w małym paluszku.
PS3. Zwróćcie uwagę na numerację pięter w windzie. Nie we wszystkich miejscach tak jest, ale czasami Chińczycy pomijają te cyfry, które są źle postrzegane w numerologii. 
   Trzeba mieć na uwadze, że Chiny to państwo komunistyczne. Wszystko (przynajmniej w założeniu) ma lecieć do wspólnego worka. Nam, Polakom, komunizm kojarzy się bardzo źle, ale jak widać są kraje, w których się to sprawdza.
  Co ciekawe nie mają najmniejszego problemu z emigrantami. Wiecie dlaczego? Bo wchodząc do każdego muzeum, teatru czy na teren zabytku musimy przejść przez kontrolę i wylegitymować się. Rząd nieustannie kontroluje, a w razie jakiegokolwiek zamachu od razu jak na tacy ma wszystkie nazwiska i w kilka dni jest w stanie rozpracować całą siatkę przestępców. Wchodząc na teren lotniska czy dworca przechodzimy kontrolę aż trzy razy. Ba! Na dworzec nie wejdzie żadna osoba bez biletu, więc nie ma tam kloszardów, ani osób niepożądanych. Nie masz biletu, nie wchodzisz, bo i po co?

    Wszystkie hotele były na najwyższym poziomie. W każdym było czysto i schludnie. Właściwie branie ręczników, suszarki do włosów, żelu pod prysznic, szamponu i szczoteczki do zębów było zbędne, bo w każdym pokoju hotelowym znajdowały się te produkty.
   
   Niedawno szczyciliśmy się naszym ultra-szybkim pociągiem - Pendolino. Ile na godzinie ono wyciąga, 170km/h? Zabiliby nas śmiechem. Ich najszybsze Maglevy jeżdżą 431km/h. Drogę z Szanghaju do Pekinu (1200km) przebyliśmy w 4h.  
Ale wiecie co? Pod koniec wycieczki tęskniłam już do Polszy <3. 
   
   Chiny są bardzo czystym państwem, wielokrotnie w ciągu dnia mijaliśmy w miastach pojazdy czyszczące ulice. Sam ruch uliczny jest bardzo ciekawym zjawiskiem w Pekinie i Xi'an każdy chodzi/jeździ jak mu się podoba. Niesamowicie się na to patrzy (możecie zobaczyć filmik na moim Instagramie). Sami Chińczycy życzliwi, przyjaźni, bardzo sumienni w swoich obowiązkach (i uwielbiają robić sobie zdjęcia z białymi ludźmi ;)).
PS4. Zwiedzaliśmy również Klasztor Szaolin, w którym były kręcone filmy z Brucem Lee. Widzicie te dziury w drzewie? Dacie wiarę, że to powciskane ślady palców uczniów Klasztoru.
   
   Jeżeli chodzi o jedzenie to jest ono smaczne. Nie głodowałam tam. Kuchnia chińska charakteryzuje się różnorodnością gotowanych warzyw, pierożków, nie zabraknie też mięsa. Oczywiście wszystko serwowane jest w towarzystwie ryżu. Jedynie zupy przypominają pomyje i mało kto się na nie decydował.

29 komentarzy:

  1. Naprawde warto było to zobaczyć, jak cudownie!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2018/06/motyw-kwiatow-na-torebce.html

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę! Taki wyjazd bardzo by mi się marzył :) Szalenie zazdroszczę Ci wycieczki do Chin. Kultura daleko wschodnia bardzo mnie fascynuje. Zdjęcia przepiękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wpis :) można wiedzieć skąd bordowy kombinezon w kwiaty
    .?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale Tomek musiał się narobić fotek😁
    Super👌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz przez rok nie zrobi mi żadnego zdjęcia :D.

      Usuń
  5. Masz dokładnie takie same spostrzeżenia co ja. Tylko że prócz miast, jest jeszcze prowincja której widzę wam nie pokazali. Tam jest już tylko skrajna bieda. Maglev to nazwa tylko jednego pociągu z lotniska Pudong w Shanghaju do City, pozostałe pociągi jeżdzą wolniej...coś lekko ponad 300km/h! Prawdą jest też co napisałas, rozwój jest obłędny, infrastruktura kolejowa, drogowa to epoki przed nami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 350km/h, bo nim jechaliśmy w ostatni dzień z Szanghaju do Pekinu na lotnisko i wtedy trasa 1200km zajęła nam 4h. Dla mnie? Do tej pory niewyobrażalne! ;)
      Dziękuję za komentarz :).

      Usuń
    2. mowmimoniska
      Kiedyś jak kupisz sobie Audi s lub bmw M to też polecisz 350 km/h, po autostradzie w Niemczech oczywiscie.

      Usuń
    3. Oby Twoje słowa się ziściły! :D

      Usuń
  6. Świetne zdjęcia, pozazdrościć podrózy!

    Miłego dnia,
    zapraszam do siebie w wolnej chwili, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  7. O BOŻE!!!!!!!!! Ale Ci zazdroszczę! <3 :))))) Chiny od zawsze były moim marzeniem, może za rok (również w podróż poślubną:P) w końcu się zdecydujemy.. ograniczeniem jest jedynie cena, ale patrząc na Twoje zdjęcia widzę, że jednak warto! ;) Jeśli chciałabyś powiedzieć, kiedy konkretnie kupiliście wycieczkę, ile wcześniej się rozglądaliście i jak wyszło cenowo- proszę o kontakt :) alicjaburz@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękne zdjęcia! Jakie magnetyczne, aż chce się tam być! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale jest tam pięknie! Jeszcze nie byłam w Chinach a już wiem,że warto się tam wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. woooow ale sztos! w sumie nigdy nie rozkminiałam wycieczki d Chin,ale Twoja relacja jest tak zajebista,że teraz mega bym chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna wycieczka, pięknie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie za tydzień wybieram się do Chin na taką wycieczkę. Dziękuję za możliwość zobaczenia twoich świetnych zdjęć i ciekawy opis, ale mam ogromną prośbę. Czy mogłabyś napisać parę rad takich przyziemnych i może dla Ciebie oczywistych, ale przydatnych dla takich osób jak ja, które wybierają się tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim wygodne buty i plastry na otarcia, bo tam jest naprawdę sporo chodzenia. Bardzo przydatna będzie tzw. nerka, bo wtedy możesz przechowywać pieniądze blisko siebie, bez obawy, że ktoś wyciągnie Ci portfel z plecaka/torebki. Pomimo informacji o zaostrzonych kontrolach na stacjach nie zarekwirowano mi suchego szamponu i lakieru do włosów, więc można spokojnie brać te produkty. Na razie tylko tyle przychodzi mi do głowy. Jeżeli masz jakieś konkretne pytania do chętnie odpowiem :).

      Usuń
    2. Dziękuję pięknie. Jeśli możesz chciałam wiedzieć jakie są w trakcie zwiedzania możliwości kupienia wody lub innego napoju, co kupować i jak wygląda korzystanie z gorącej wody, która ponoć dostępna jest wszędzie (pijam dużo kawy i herbaty). Ponadto korzystanie z toalety czy rzeczywiście mało komfortowe i płatne? Ponad to ile na początek wymienić pieniędzy, tzn. tuż po lądowaniu, bo później wiadomo zależy to od liczby zakupów ;)Ponieważ jadę w czasie upałów to rozumiem, że potrzebne nakrycie głowy, ale co z deszczem? Lepiej parasolka czy wystarczy kurtka z kapturem :) Wiem, że mogą Cię te pytania dziwić, ale lubię być przygotowana, a tylko Ty dałaś możliwość zadania pytań. W necie opisy Chin bywają różne... Z góry dziękuję.

      Usuń
    3. 1. Wodę kupisz wszędzie, sklepików nie brakuje. Najlepiej jest kupować wieczorem (bo rano może nie być czasu) w sklepach obok hotelu, bo wiadomo, wtedy napoje są tańsze, niż w sklepikach obok zabytków. Nie wiem jak jest z gorącą wodą na mieście, natomiast w hotelach przeważnie są czajniki.
      2. Chińczycy mają mnóstwo publicznych toalet. Dosłownie na każdym kroku. Żadna z nich nie była płatna. Musisz się tylko liczyć z tym, że są to azjatyckie toalety (czyli kucane). W hotelach są już normalne sedesy.
      3. Weź ze sobą jedynie dolary, ale tylko te po którymś tam roku, bo starszych Ci nie wymienią (musisz sobie sprawdzić po którym, bo nie pamiętam). Później wymienia się je u przewodników wycieczki na juany. Dlatego nie ma co szaleć z wymianą, bo zawsze jest pilot, który w razie potrzeby służy za kantor. Przy czym przewodnik wymienia tylko w jedną stronę tzn. z dolarów na juany, z juanów na dolary już nie. My rozmienialiśmy jednorazowo po 100 dolarów, co dawało 600 juanów.
      4. Tak, nakrycie głowy jest konieczne. Weź parasolkę. W Pekinie się nie przyda, ale w Szanghaju tak (tam już jest inna strefa klimatyczna). My nie wzięliśmy i musieliśmy kupować na miejscu.
      5. Pytania w ogóle mnie nie dziwią. Powiedziałabym, że jesteś bardzo dobrze merytorycznie przygotowana do tej wycieczki :).
      Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
    4. Bardzo, bardzo serdecznie dziękuję :)
      Jeszcze trzy sprawy:
      1.Jak wygląda nocna jazda pociągiem tzn. jak ze spaniem i czy jest możliwość korzystania z prysznica czy tylko z umywalki?
      2. Co z połączeniami telefonicznymi? Wiem, że są bardzo drogie. Mam WhatsApp'a , więc przy Internecie w hotelu można by było skorzystać, ale czytałam, że Chińczycy mieli go zablokować. Czy to prawda? Jeśli tak, to jak najlepiej korzystać z telefonu bez wielkich kosztów. Może wykupić jakąś kartę w Polsce?
      3. Czy można w bagażu podręcznym mieć power bank? Czy lepiej włożyć go do głównego?
      Pozdrawiam :D

      Usuń
    5. 1. To pociąg sypialny, czyli każdy ma swoje łóżko. W łazience są jedynie umywalki, nie ma prysznica.
      2. Płaci się za nie jak za zboże! :D Wystarczy, że ściągniesz aplikację VPS i ją włączysz, wtedy wszystkie zablokowane przez nich aplikacje typu Facebook, Messanger, Instagram etc., będą działały normalnie, jeżeli złapiesz wi-fi. W ten sposób komunikowaliśmy się z Polską.
      3. My mieliśmy power banka, ale z niego nie korzystaliśmy, więc cały czas był w głównym. Także w tym pytaniu akurat nie pomogę.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    6. Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Teraz będę się czuła bardziej pewnie. Mam cichą nadzieję, że chociaż w części będę miała równie wspaniałe wspomnienia z podróży jak Ty.
      Poza tym zupełnie zapomniałam pogratulować serdecznie, bo skoro byłaś w podróży poślubnej, to pewnie był i ślub... ;D
      Wszystkiego, co się szczęściem zwie! Dużo wytrwałości, szacunku i miłości, miłości, miłości...
      Miłego dnia, pozdrawiam i pozwolę sobie odezwać się po powrocie :)

      Usuń
    7. Dziękuję uprzejmie! ;*
      Czekam na Twoją opinię po powrocie. Do usłyszenia w komentarzach! ;)

      Usuń