Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 kwietnia 2022
wtorek, 23 marca 2021
niedziela, 10 stycznia 2021
sobota, 14 lipca 2018
sobota, 9 grudnia 2017
poniedziałek, 6 listopada 2017
piątek, 16 czerwca 2017
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Olej arganowy 100% Manufaktura Apteczna
Cześć! :)
Minął już ponad miesiąc, od kiedy zaczęłam testować olej arganowy i myślę, że wyrobiłam sobie już o nim wystarczającą opinię, aby podzielić się nią z Wami. Najprościej będzie, jeżeli przytoczę tutaj obietnice producenta (a obiecuje niemało) i to do nich się odniosę. Jednak zanim przejdziemy do opisu działania, najpierw strona techniczna. Olej jest zamknięty w zgrabnej buteleczce, wykonanej z grubego szkła. Do każdego opakowania dołączone są dozowniki, jednak ja z nich nie korzystałam. Znacznie lepiej pracuje mi się z produktem, kiedy wylewam odrobinę mazi bezpośrednio z buteleczki na dłoń. Po prostu przy takiej aplikacji, olej nie kapie mi na wszystkie możliwe strony i nie muszę czyścić dozowników.
Od producenta: "Olejek arganowy otrzymywany z drzewa arganowego naturalnie rosnącego w
Maroko (...). Olejek
jest przeznaczony szczególnie do pielęgnacji delikatnej i suchej skóry,
chroni skórę przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych oraz
przed jej nadmiernym wysuszeniem. Olejek
arganowy hamuje procesy starzenia, redukuje zmarszczki, nawilża,
rewitalizuje i poprawia elastyczność skóry, przez co skóra nabiera
wyraźnie młodszego wyglądu. Polecany kobietom z problemami skórnymi związanymi z menopauzą. Zalecany
przy leczeniu ran, łuszczycy, wyprysków skórnych (skaz po trądziku i
ospie), ułatwia gojenie blizn i stanów zapalnych skóry. Wspomaga pielęgnację cery trądzikowej i ogranicza ilość sebum, zmniejsza tym samym tendencję skóry do przetłuszczania. Nadaje włosom naturalny połysk, wytrzymałość, jedwabistość i miękkość, przywraca naturalny stan kruchym i łamliwym paznokciom."
Kwestia suchej skóry kompletnie mnie nie dotyczy, gdyż jestem posiadaczką cery tłustej. Redukcji zmarszczek nie zauważyłam, natomiast olej nawilża znakomicie. Jego testowanie rozpoczęłam podczas lipcowego opalania, kiedy to moja skóra wchłaniała wszystko w zawrotnym tempie. Wystarczyło kilka użyć oleju, aby stała się nawilżona, bardziej elastyczna i wygładzona. Kolejnym plusem jest wydajność: pomimo intensywnego miesiąca testowania, produktu prawie w ogóle nie ubyło. Nie zauważyłam natomiast, ograniczenia produkcji sebum. Jeśli chodzi o inne zastosowanie oleju: najpierw chciałam przyhamować je tylko do pielęgnacji twarzy, jednak kiedy zobaczyłam jak wydajny jest produkt zaczęłam stosować go również na włosy. Akurat w przypadku olejowania włosów nie należy być przesadnym, jeżeli nie chcemy wyglądać jak zmokła kura :D Odrobinę produktu nakładam na końcówki - po zaaplikowaniu są miłe w dotyku i łatwo się rozczesują. Nie stosowałam ich na paznokciach, gdyż z natury mam bardzo twardą płytkę, więc nawet nie zauważyłabym uzyskanych efektów. Produkt do kupienia tutaj/fanpage
wtorek, 9 czerwca 2015
Laboratorium Pilomax
Cześć! :)
Ten weekend okazał się dla mnie szalony pod względem zagospodarowania wolnego czasu. Moje marzenia o intensywnej nauce odeszły w niepamięć, wraz z momentem przekroczenia progu domu. Zresztą po trzech latach studiowania powinnam się już do tego przyzwyczaić.
Od kiedy obcięłam włosy, obchodzę się z nimi jak z jajkiem. Staram się maksymalnie o nie dbać. Lepiej teraz kiedy są w bardzo dobrym stanie, niż w momencie kiedy zauważę, że zaszły w ich strukturze nieodwracalne zmiany. Naczytałam się wielu mądrości w książce Anwen (której recenzję, też mam zamiar od miesiąca opublikować tutaj, ale tak to jest ostatnio z moim zorganizowaniem -.-) i teraz zadręczam nimi moje współlokatorki :D
Na mojej półce zagościły kosmetyki Laboratorium Pilomax seria pielęgnacyjna (składająca się z szamponu i odżywki) oraz regeneracyjna (szampon, maska i odżywka w sprayu). Z racji, że moje włosy są teraz w bardzo dobrym stanie i nie ma w nich na razie czego regenerować, na pierwszy ogień poszła "zielona linia".
Produkty są w poręcznych, małych tubkach - idealne rozwiązanie na wakacje. W dodatku przepięknie pachną, jednak ciężko mi porównać tę woń do jakiegokolwiek ze znanych mi kosmetyków. Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to zalecane ilości nakładanych produktów. Niestety, ale nawet z krótkimi włosami nie jestem w stanie umyć głowy mazią wielkości orzecha laskowego. Szampon słabo się pieni, ale dobrze oczyszcza. Potem nakładam odżywkę, która zawiera keratynę i skrzyp, a jej główną funkcją jest pogrubienie oraz wygładzenie. Czy zauważyłam rezultaty? Niekoniecznie. Włosy układają się jak po standardowej odżywce, bez zauważalnego wygładzenia.
Drugiej serii używam, kiedy mam więcej czasu, ponieważ maskę staram się trzymać zawsze ok. 30 minut. "Czerwona linia" spodobała mi się znacznie bardziej od poprzedniczki. Po zmyciu drugiego kroku, czyli maski włosy są niesamowicie miękkie, a po wysuszeniu sypkie. Nie obciąża, ale świetnie nawilża. Odżywkę bez spłukiwania stosuję na wilgotne włosy i następnie pozostawiam je do wyschnięcia lub modeluję. To, co również przemawia na korzyść produktów, to brak parabenów w ich składzie. Z tej serii jestem zadowolona w 100% :)
czwartek, 20 listopada 2014
Weselny klimat
Cześć! ;)
Nareszcie przychodzę do Was, z długo wyczekiwanym postem odnośnie wesel. W sierpniu i październiku byliśmy, aż na trzech imprezach: można powiedzieć, że weselny klimat rozgościł się u nas na dobre. Dostałam mnóstwo komentarzy odnośnie tego, abym w końcu pokazała w pełnej okazałości fryzurę w jaką byłam uczesana. Trochę zajęło mi zdobycie zdjęć, ale w końcu są.
Ubiegając pytania - przypomnę tylko, że upięcie włosów stworzyłyśmy razem z mamą, a pudrowa sukienka była szyta u krawcowej ;)
sukienka w kwiaty - tutaj
niedziela, 10 lutego 2013
Spokojna niedziela
Niedziela upływa mi na oglądaniu filmów, czytaniu książek i nauce .
Zostałam poproszona przez kogoś (anonima) o wyrażenie swojej opinii po przeczytaniu "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Obiecałam zrobić to po sesji, dlatego przeszukałam katalogi bibliotek we Wrocławiu i ze zdziwienie muszę przyznać, że na kilkadziesiąt filii MBP nigdzie nie ma wolnego egzemplarza! Co więcej, zamówienia są na najbliższe 2-3 miesiące. Także, nie pozostaje mi nic innego jak obiecać, że przeczytam tę książkę, gdy tylko wpadnie w moje ręce.
W ramach rekompensaty wypożyczyłam "Trzepot skrzydeł" K. Grocholi oraz "Proszę o prawo do śmierci" V. Humbert'a. Ale o tych utworach wkrótce .
Życzę Wam udanej niedzieli ! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 kwietnia 2022
wtorek, 23 marca 2021
niedziela, 10 stycznia 2021
sobota, 14 lipca 2018
sobota, 9 grudnia 2017
poniedziałek, 6 listopada 2017
piątek, 16 czerwca 2017
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Olej arganowy 100% Manufaktura Apteczna
Cześć! :)
Minął już ponad miesiąc, od kiedy zaczęłam testować olej arganowy i myślę, że wyrobiłam sobie już o nim wystarczającą opinię, aby podzielić się nią z Wami. Najprościej będzie, jeżeli przytoczę tutaj obietnice producenta (a obiecuje niemało) i to do nich się odniosę. Jednak zanim przejdziemy do opisu działania, najpierw strona techniczna. Olej jest zamknięty w zgrabnej buteleczce, wykonanej z grubego szkła. Do każdego opakowania dołączone są dozowniki, jednak ja z nich nie korzystałam. Znacznie lepiej pracuje mi się z produktem, kiedy wylewam odrobinę mazi bezpośrednio z buteleczki na dłoń. Po prostu przy takiej aplikacji, olej nie kapie mi na wszystkie możliwe strony i nie muszę czyścić dozowników.
Od producenta: "Olejek arganowy otrzymywany z drzewa arganowego naturalnie rosnącego w
Maroko (...). Olejek
jest przeznaczony szczególnie do pielęgnacji delikatnej i suchej skóry,
chroni skórę przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych oraz
przed jej nadmiernym wysuszeniem. Olejek
arganowy hamuje procesy starzenia, redukuje zmarszczki, nawilża,
rewitalizuje i poprawia elastyczność skóry, przez co skóra nabiera
wyraźnie młodszego wyglądu. Polecany kobietom z problemami skórnymi związanymi z menopauzą. Zalecany
przy leczeniu ran, łuszczycy, wyprysków skórnych (skaz po trądziku i
ospie), ułatwia gojenie blizn i stanów zapalnych skóry. Wspomaga pielęgnację cery trądzikowej i ogranicza ilość sebum, zmniejsza tym samym tendencję skóry do przetłuszczania. Nadaje włosom naturalny połysk, wytrzymałość, jedwabistość i miękkość, przywraca naturalny stan kruchym i łamliwym paznokciom."
Kwestia suchej skóry kompletnie mnie nie dotyczy, gdyż jestem posiadaczką cery tłustej. Redukcji zmarszczek nie zauważyłam, natomiast olej nawilża znakomicie. Jego testowanie rozpoczęłam podczas lipcowego opalania, kiedy to moja skóra wchłaniała wszystko w zawrotnym tempie. Wystarczyło kilka użyć oleju, aby stała się nawilżona, bardziej elastyczna i wygładzona. Kolejnym plusem jest wydajność: pomimo intensywnego miesiąca testowania, produktu prawie w ogóle nie ubyło. Nie zauważyłam natomiast, ograniczenia produkcji sebum. Jeśli chodzi o inne zastosowanie oleju: najpierw chciałam przyhamować je tylko do pielęgnacji twarzy, jednak kiedy zobaczyłam jak wydajny jest produkt zaczęłam stosować go również na włosy. Akurat w przypadku olejowania włosów nie należy być przesadnym, jeżeli nie chcemy wyglądać jak zmokła kura :D Odrobinę produktu nakładam na końcówki - po zaaplikowaniu są miłe w dotyku i łatwo się rozczesują. Nie stosowałam ich na paznokciach, gdyż z natury mam bardzo twardą płytkę, więc nawet nie zauważyłabym uzyskanych efektów. Produkt do kupienia tutaj/fanpage
Etykiety:
featured,
olej arganowy,
pielęgnacja,
recenzja,
recenzja kosmetyków,
włosy
wtorek, 9 czerwca 2015
Laboratorium Pilomax
Cześć! :)
Ten weekend okazał się dla mnie szalony pod względem zagospodarowania wolnego czasu. Moje marzenia o intensywnej nauce odeszły w niepamięć, wraz z momentem przekroczenia progu domu. Zresztą po trzech latach studiowania powinnam się już do tego przyzwyczaić.
Od kiedy obcięłam włosy, obchodzę się z nimi jak z jajkiem. Staram się maksymalnie o nie dbać. Lepiej teraz kiedy są w bardzo dobrym stanie, niż w momencie kiedy zauważę, że zaszły w ich strukturze nieodwracalne zmiany. Naczytałam się wielu mądrości w książce Anwen (której recenzję, też mam zamiar od miesiąca opublikować tutaj, ale tak to jest ostatnio z moim zorganizowaniem -.-) i teraz zadręczam nimi moje współlokatorki :D
Na mojej półce zagościły kosmetyki Laboratorium Pilomax seria pielęgnacyjna (składająca się z szamponu i odżywki) oraz regeneracyjna (szampon, maska i odżywka w sprayu). Z racji, że moje włosy są teraz w bardzo dobrym stanie i nie ma w nich na razie czego regenerować, na pierwszy ogień poszła "zielona linia".
Produkty są w poręcznych, małych tubkach - idealne rozwiązanie na wakacje. W dodatku przepięknie pachną, jednak ciężko mi porównać tę woń do jakiegokolwiek ze znanych mi kosmetyków. Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to zalecane ilości nakładanych produktów. Niestety, ale nawet z krótkimi włosami nie jestem w stanie umyć głowy mazią wielkości orzecha laskowego. Szampon słabo się pieni, ale dobrze oczyszcza. Potem nakładam odżywkę, która zawiera keratynę i skrzyp, a jej główną funkcją jest pogrubienie oraz wygładzenie. Czy zauważyłam rezultaty? Niekoniecznie. Włosy układają się jak po standardowej odżywce, bez zauważalnego wygładzenia.
Drugiej serii używam, kiedy mam więcej czasu, ponieważ maskę staram się trzymać zawsze ok. 30 minut. "Czerwona linia" spodobała mi się znacznie bardziej od poprzedniczki. Po zmyciu drugiego kroku, czyli maski włosy są niesamowicie miękkie, a po wysuszeniu sypkie. Nie obciąża, ale świetnie nawilża. Odżywkę bez spłukiwania stosuję na wilgotne włosy i następnie pozostawiam je do wyschnięcia lub modeluję. To, co również przemawia na korzyść produktów, to brak parabenów w ich składzie. Z tej serii jestem zadowolona w 100% :)
Etykiety:
featured,
kosmetyki,
pielęgnacja,
recenzje,
włosy
czwartek, 20 listopada 2014
Weselny klimat
Cześć! ;)
Nareszcie przychodzę do Was, z długo wyczekiwanym postem odnośnie wesel. W sierpniu i październiku byliśmy, aż na trzech imprezach: można powiedzieć, że weselny klimat rozgościł się u nas na dobre. Dostałam mnóstwo komentarzy odnośnie tego, abym w końcu pokazała w pełnej okazałości fryzurę w jaką byłam uczesana. Trochę zajęło mi zdobycie zdjęć, ale w końcu są.
Ubiegając pytania - przypomnę tylko, że upięcie włosów stworzyłyśmy razem z mamą, a pudrowa sukienka była szyta u krawcowej ;)
sukienka w kwiaty - tutaj
Etykiety:
fryzury,
sukienka długa,
sukienka pudrowa,
wesele,
włosy
niedziela, 10 lutego 2013
Spokojna niedziela
Niedziela upływa mi na oglądaniu filmów, czytaniu książek i nauce .
Zostałam poproszona przez kogoś (anonima) o wyrażenie swojej opinii po przeczytaniu "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Obiecałam zrobić to po sesji, dlatego przeszukałam katalogi bibliotek we Wrocławiu i ze zdziwienie muszę przyznać, że na kilkadziesiąt filii MBP nigdzie nie ma wolnego egzemplarza! Co więcej, zamówienia są na najbliższe 2-3 miesiące. Także, nie pozostaje mi nic innego jak obiecać, że przeczytam tę książkę, gdy tylko wpadnie w moje ręce.
W ramach rekompensaty wypożyczyłam "Trzepot skrzydeł" K. Grocholi oraz "Proszę o prawo do śmierci" V. Humbert'a. Ale o tych utworach wkrótce .
Życzę Wam udanej niedzieli ! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)








