Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fitomed. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fitomed. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 grudnia 2018

Poświąteczny odpoczynek

czwartek, 11 października 2018

Fitomed esencja nawilżająca + olejek miejski

wtorek, 3 maja 2016

Fitomed żel do mycia twarzy

Cześć! :)
   Pozostając w kręgu kosmetyków naturalnych  przychodzę do Was z kolejną recenzją - tym razem jest to ziołowy żel do mycia twarzy Fitomed przeznaczony do skóry tłustej i trądzikowej. Jeżeli chcecie wiedzieć jak się u mnie sprawował zapraszam do dalszej części wpisu.

   Żel jest zamknięty w plastikowej buteleczce o pojemności 200 ml. Ma jasnobrązowy kolor co jest dość typowe dla kosmetyków ziołowych. Zapach również przypomina klasyczne produkty apteczne wykonane na bazie roślin. W skład wchodzi m.in szałwia, melisa czy nagietek.


  Produkt bardzo dobrze się pieni, a co za tym idzie jest wydajny - mała kropelka w połączeniu z ciepłą wodą sprawia, że możemy umyć całą buzię. Ma wysokie właściwości myjące i bez problemu radzi sobie nawet z demakijażem twarzy.  
Wg producenta "posiada odczyn lekko kwaśny i nie zawiera mydeł alkalicznych, które zbytnio odtłuszczają skórę, uszkadzając powłokę ochronną. Naruszenie warstwy ochronnej daje podłoże do rozwoju bakterii w wyniku utraty odporności naskórka".
   
   Używam go codziennie od kilku miesięcy do porannego mycia twarzy i wieczorem jako produktu do demakijażu. Ze względu na swoją uniwersalność  wystarczy, że wezmę w podróż jeden kosmetyk do oczyszczania i to on "robi całą robotę" ;).  Po umyciu skóra jest ściągnięta dość  mocno i wymaga nałożenia kremu - w przeciwnym razie towarzyszy mi uczucie dyskomfortu i przesuszenia. Po wykonaniu tych kroków cera jest miękka i wygląda zdrowo. Moja skóra lubi kosmetyki naturalne i myślę, że sięgnę po niego po raz kolejny.

   Do kupienia w wybranych aptekach, sklepach partnerskich oraz na Fitoteka. Cena za 200ml - 10zł. Link do produktu - tutaj. 

piątek, 22 kwietnia 2016

Ulubieniec miesiąca - krem nawilżający tradycyjny Fitomed

Cześć! :)
   Kosmetykowi z wpisu zdecydowanie należy się miano ulubieńca miesiąca. Zaczynając dzisiaj pisać zorientowałam się, że używałam go tak namiętnie, że teraz bardziej nadawałby się do projektu denko niż recenzji :D Ale o kim mowa? O kremie nawilżającym, tradycyjnym, do cery tłustej i mieszanej pochodzącym ze sklepu Fitomed.   

   Krem ma beżowy kolor, lekko wpadający w żółty odcień i pachnie jak typowy tradycyjny krem, który stał zawsze u babci na półce, kiedy byłam dzieckiem. Zapach jest przyjemny i długo odczuwalny na skórze. Oczywiście powinniście się już przyzwyczaić, że w przypadku marki Fitomed mamy do czynienia z kosmetykami naturalnymi - żadnych parabenów, barwników czy substancji zapachowych. Znajdziemy w nim m.in.: wyciąg z żeń-szenia, pomarańczy czy olej rokitnikowy. 

   Jego działanie nawilżające mogę z czystym sumieniem ocenić na 5+. Po wchłonięciu kremu w skórę, czujemy komfortową, delikatnie tłustą powłoczkę na twarzy, ale nie towarzyszy temu uczucie lepkości. Dlatego nakładam go codziennie na noc + jeżeli mam wystarczająco dużo czasu na wchłonięcie się go w skórę, to również na dzień pod makijaż. 

     Istotną zaletą jest dla mnie fakt, że nie zapycha porów. Naturalne składniki oprócz tego, że działają nawilżająco, mają właściwości kojące. Za 50ml zapłacimy tylko 12,50zł. Dawno nie spotkałam się z kremem, który za tak niską cenę potrafi sprawić tak wiele dobrego dla mojej twarzy. Jeżeli chciałybyście coś kupić, a  ich sklepu partnerskiego nie ma w Waszym mieście, zamówienie można złożyć również na ich stronie internetowej.   

wtorek, 20 października 2015

Krem pod oczy Alterra, maseczka-peeling Fitomed, puder brązujący Decoderm.

Cześć! :)
   Im większe nadzieje pokładamy w danym kosmetyku, tym mocniejsze jest nasze rozczarowanie, kiedy produkt nie sprawdza się tak jak obiecywał to producent. Krem pod oczy Alterra kieruje się chyba mottem Hipokratesa: mit primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić). Mam wrażenie, że tak głęboko wzięli sobie do serca ten cytat, że poza nieszkodzeniem nie czynią totalnie nic więcej. Hydro Augencreme stosowałam codziennie na noc. Niestety, krem ani nie nawilżał skóry wokół oczu, ani nie niwelował sinych worków, ani tym bardziej nie redukował śladów zmarszczek. Na pewno nie wydałabym na niego po raz kolejny, nawet tych kilkunastu złotych. Jak dla mnie okropny bubel zakupiony w Rossmannie.


   Drugi produkt służy również do pielęgnacji twarzy, a jest to maseczka-peeling K+K marki Fitomed. Na początku stosowałam go codziennie, podczas wieczornego oczyszczania twarzy. Po zmyciu makijażu, nakładałam peeling i delikatnie masowałam skórę. Czasami, kiedy miałam więcej czasu pozostawiałam go na kilka minut na twarzy, jednak wtedy musiałam uważać, żeby nie nałożyć zbyt blisko okolic oczu, bo strasznie łzawiłam. Maseczka ma neutralny zapach, jest rzadka, a przy tym wydajna. Produkt ładnie rozjaśnił przebarwienia na buzi. Poza tym krem zupełnie inaczej wchłania się po zastosowaniu tego peelingu - skóra wręcz "pożera" zaaplikowany produkt. Kolejny plus to naturalne składniki: za to uwielbiam Fitomed! Cena za 50ml - 27zł, produkt do kupienia tutaj FITOTEKA

   Dość długo oswajałam się z pudrami brązującymi, gdyż strasznie uważałam, żeby nie wyrządzić sobie nimi więcej szkody, niż pożytku. Po pewnym czasie stał się to już mój nieodłączny element makijażu i tak zostało do dziś. Bronzer Decoderm przypadł mi do gustu we względu na swą ciepłą barwę, bo właśnie takie odcienie znacznie bardziej pasują do mojej karnacji. Puder jest zamknięty w matowym opakowaniu, z którym nic się nie dzieje: z zewnątrz nadal wygląda jak produkt w nienaruszonym stanie. Ma świetną pigmentację, wystarczy jeden delikatny ruch po tafli pudru, żeby nabrać wystarczającą ilość produktu. Utrzymuje się w nienagannym stanie na policzkach do 5h, potem wymaga już delikatnych poprawek. Pewnie stałby się moim ulubieńcem, gdyby nie jedna wada - bronzer okropnie się pyli! Po przejechaniu pędzlem, puder jest wszędzie - na opakowaniu, lusterku i Twojej białej sukience, w której miałaś wyjść! Dlatego używam go wtedy, kiedy mam więcej czasu na wyszykowanie się i wycieranie pudełeczka po aplikacji.  Link do fanpage DECODERM.



wtorek, 29 września 2015

Pędzle LadyQueen, tonik Fitomed oraz skarpetki złuszczające

Cześć! :)
   Odkąd namiętnie zaczęłam używać podkładu Revlon Colorstay, który nie ma pompki, stwierdziłam, że przydałby mi się płaski pędzel do nakładania. Wtedy wypatrzyłam na stronie LadyQueen zestaw 5 pędzli w korzystnej cenie. Po dwumiesięcznym testowaniu i częstym myciu stwierdzam, że jestem z nich całkiem zadowolona. Włosie nie wypada i nie rozklejają się. Jedynym minusem jest mycie: produkty bardzo głęboko wnikają w strukturę włosia, przez co są trudne do usunięcia (niezależnie czy nakładam fluid czy róż). Specjalnie dla Was mam rabat 15% na zakupy w ich sklepie, wystarczy użyć kodu "BBBT15" podczas składania zamówienia. 
pędzle - tutaj 

   Tonik Fitomed jest przeznaczony dla osób z cerą tłustą, którym zależy na delikatnym, ziołowym oczyszczeniu skóry. Płyn ma bursztynowy kolor i pachnie dość przyjemnie szałwią lekarską, która jest w jego składzie. Tonik stopniowo zapobiega przetłuszczaniu się skóry i łagodzi stany zapalne. Podczas regularnego stosowania zauważyłam rozjaśnianie się przebarwień. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, bo za niską cenę (10zł za 200ml), czyni wiele dobrego dla mojej cery. Tonik do kupienia tutaj - Fitomed



Skarpetki złuszczające - pierwszy raz używałam produkt tego rodzaju. Mój błąd, bo zastosowałam je w samym środku lata, chociaż na opakowaniu wyraźnie napisane jest, że proces złuszczania rozpocznie się po 7-10 dniach i potrwa kilka tygodni. Jednak zupełnie nie spodziewałam się, że będzie to tak intensywny proces! Moje stopy w kontakcie z wodą zaczęły wyglądać jak u osoby mającej łuszczycę. Z efektu byłam bardzo zadowolona, bo przynajmniej wiedziałam, że skarpetki działają, z tym, że przez jakiś czas musiałam odpuścić sobie chodzenie w sandałkach. Co do samej substancji znajdującej się w opakowaniu: ma ona dość drażniący zapach, przypomina wódkę cytrynówkę :D stopy włożyłam w skarpetki i owinęłam ręcznikiem na 80 minut. To wystarczyło, aby całkowicie oczyściły się z martwego naskórka oraz śladów po pęcherzach. Z pewnością sięgnę po ten produkt po raz kolejny, z tym, że teraz zrobię to przed sezonem wakacyjnym. 


 
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fitomed. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fitomed. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 maja 2016

Fitomed żel do mycia twarzy

Cześć! :)
   Pozostając w kręgu kosmetyków naturalnych  przychodzę do Was z kolejną recenzją - tym razem jest to ziołowy żel do mycia twarzy Fitomed przeznaczony do skóry tłustej i trądzikowej. Jeżeli chcecie wiedzieć jak się u mnie sprawował zapraszam do dalszej części wpisu.

   Żel jest zamknięty w plastikowej buteleczce o pojemności 200 ml. Ma jasnobrązowy kolor co jest dość typowe dla kosmetyków ziołowych. Zapach również przypomina klasyczne produkty apteczne wykonane na bazie roślin. W skład wchodzi m.in szałwia, melisa czy nagietek.


  Produkt bardzo dobrze się pieni, a co za tym idzie jest wydajny - mała kropelka w połączeniu z ciepłą wodą sprawia, że możemy umyć całą buzię. Ma wysokie właściwości myjące i bez problemu radzi sobie nawet z demakijażem twarzy.  
Wg producenta "posiada odczyn lekko kwaśny i nie zawiera mydeł alkalicznych, które zbytnio odtłuszczają skórę, uszkadzając powłokę ochronną. Naruszenie warstwy ochronnej daje podłoże do rozwoju bakterii w wyniku utraty odporności naskórka".
   
   Używam go codziennie od kilku miesięcy do porannego mycia twarzy i wieczorem jako produktu do demakijażu. Ze względu na swoją uniwersalność  wystarczy, że wezmę w podróż jeden kosmetyk do oczyszczania i to on "robi całą robotę" ;).  Po umyciu skóra jest ściągnięta dość  mocno i wymaga nałożenia kremu - w przeciwnym razie towarzyszy mi uczucie dyskomfortu i przesuszenia. Po wykonaniu tych kroków cera jest miękka i wygląda zdrowo. Moja skóra lubi kosmetyki naturalne i myślę, że sięgnę po niego po raz kolejny.

   Do kupienia w wybranych aptekach, sklepach partnerskich oraz na Fitoteka. Cena za 200ml - 10zł. Link do produktu - tutaj. 

piątek, 22 kwietnia 2016

Ulubieniec miesiąca - krem nawilżający tradycyjny Fitomed

Cześć! :)
   Kosmetykowi z wpisu zdecydowanie należy się miano ulubieńca miesiąca. Zaczynając dzisiaj pisać zorientowałam się, że używałam go tak namiętnie, że teraz bardziej nadawałby się do projektu denko niż recenzji :D Ale o kim mowa? O kremie nawilżającym, tradycyjnym, do cery tłustej i mieszanej pochodzącym ze sklepu Fitomed.   

   Krem ma beżowy kolor, lekko wpadający w żółty odcień i pachnie jak typowy tradycyjny krem, który stał zawsze u babci na półce, kiedy byłam dzieckiem. Zapach jest przyjemny i długo odczuwalny na skórze. Oczywiście powinniście się już przyzwyczaić, że w przypadku marki Fitomed mamy do czynienia z kosmetykami naturalnymi - żadnych parabenów, barwników czy substancji zapachowych. Znajdziemy w nim m.in.: wyciąg z żeń-szenia, pomarańczy czy olej rokitnikowy. 

   Jego działanie nawilżające mogę z czystym sumieniem ocenić na 5+. Po wchłonięciu kremu w skórę, czujemy komfortową, delikatnie tłustą powłoczkę na twarzy, ale nie towarzyszy temu uczucie lepkości. Dlatego nakładam go codziennie na noc + jeżeli mam wystarczająco dużo czasu na wchłonięcie się go w skórę, to również na dzień pod makijaż. 

     Istotną zaletą jest dla mnie fakt, że nie zapycha porów. Naturalne składniki oprócz tego, że działają nawilżająco, mają właściwości kojące. Za 50ml zapłacimy tylko 12,50zł. Dawno nie spotkałam się z kremem, który za tak niską cenę potrafi sprawić tak wiele dobrego dla mojej twarzy. Jeżeli chciałybyście coś kupić, a  ich sklepu partnerskiego nie ma w Waszym mieście, zamówienie można złożyć również na ich stronie internetowej.   

wtorek, 20 października 2015

Krem pod oczy Alterra, maseczka-peeling Fitomed, puder brązujący Decoderm.

Cześć! :)
   Im większe nadzieje pokładamy w danym kosmetyku, tym mocniejsze jest nasze rozczarowanie, kiedy produkt nie sprawdza się tak jak obiecywał to producent. Krem pod oczy Alterra kieruje się chyba mottem Hipokratesa: mit primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić). Mam wrażenie, że tak głęboko wzięli sobie do serca ten cytat, że poza nieszkodzeniem nie czynią totalnie nic więcej. Hydro Augencreme stosowałam codziennie na noc. Niestety, krem ani nie nawilżał skóry wokół oczu, ani nie niwelował sinych worków, ani tym bardziej nie redukował śladów zmarszczek. Na pewno nie wydałabym na niego po raz kolejny, nawet tych kilkunastu złotych. Jak dla mnie okropny bubel zakupiony w Rossmannie.


   Drugi produkt służy również do pielęgnacji twarzy, a jest to maseczka-peeling K+K marki Fitomed. Na początku stosowałam go codziennie, podczas wieczornego oczyszczania twarzy. Po zmyciu makijażu, nakładałam peeling i delikatnie masowałam skórę. Czasami, kiedy miałam więcej czasu pozostawiałam go na kilka minut na twarzy, jednak wtedy musiałam uważać, żeby nie nałożyć zbyt blisko okolic oczu, bo strasznie łzawiłam. Maseczka ma neutralny zapach, jest rzadka, a przy tym wydajna. Produkt ładnie rozjaśnił przebarwienia na buzi. Poza tym krem zupełnie inaczej wchłania się po zastosowaniu tego peelingu - skóra wręcz "pożera" zaaplikowany produkt. Kolejny plus to naturalne składniki: za to uwielbiam Fitomed! Cena za 50ml - 27zł, produkt do kupienia tutaj FITOTEKA

   Dość długo oswajałam się z pudrami brązującymi, gdyż strasznie uważałam, żeby nie wyrządzić sobie nimi więcej szkody, niż pożytku. Po pewnym czasie stał się to już mój nieodłączny element makijażu i tak zostało do dziś. Bronzer Decoderm przypadł mi do gustu we względu na swą ciepłą barwę, bo właśnie takie odcienie znacznie bardziej pasują do mojej karnacji. Puder jest zamknięty w matowym opakowaniu, z którym nic się nie dzieje: z zewnątrz nadal wygląda jak produkt w nienaruszonym stanie. Ma świetną pigmentację, wystarczy jeden delikatny ruch po tafli pudru, żeby nabrać wystarczającą ilość produktu. Utrzymuje się w nienagannym stanie na policzkach do 5h, potem wymaga już delikatnych poprawek. Pewnie stałby się moim ulubieńcem, gdyby nie jedna wada - bronzer okropnie się pyli! Po przejechaniu pędzlem, puder jest wszędzie - na opakowaniu, lusterku i Twojej białej sukience, w której miałaś wyjść! Dlatego używam go wtedy, kiedy mam więcej czasu na wyszykowanie się i wycieranie pudełeczka po aplikacji.  Link do fanpage DECODERM.



wtorek, 29 września 2015

Pędzle LadyQueen, tonik Fitomed oraz skarpetki złuszczające

Cześć! :)
   Odkąd namiętnie zaczęłam używać podkładu Revlon Colorstay, który nie ma pompki, stwierdziłam, że przydałby mi się płaski pędzel do nakładania. Wtedy wypatrzyłam na stronie LadyQueen zestaw 5 pędzli w korzystnej cenie. Po dwumiesięcznym testowaniu i częstym myciu stwierdzam, że jestem z nich całkiem zadowolona. Włosie nie wypada i nie rozklejają się. Jedynym minusem jest mycie: produkty bardzo głęboko wnikają w strukturę włosia, przez co są trudne do usunięcia (niezależnie czy nakładam fluid czy róż). Specjalnie dla Was mam rabat 15% na zakupy w ich sklepie, wystarczy użyć kodu "BBBT15" podczas składania zamówienia. 
pędzle - tutaj 

   Tonik Fitomed jest przeznaczony dla osób z cerą tłustą, którym zależy na delikatnym, ziołowym oczyszczeniu skóry. Płyn ma bursztynowy kolor i pachnie dość przyjemnie szałwią lekarską, która jest w jego składzie. Tonik stopniowo zapobiega przetłuszczaniu się skóry i łagodzi stany zapalne. Podczas regularnego stosowania zauważyłam rozjaśnianie się przebarwień. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, bo za niską cenę (10zł za 200ml), czyni wiele dobrego dla mojej cery. Tonik do kupienia tutaj - Fitomed



Skarpetki złuszczające - pierwszy raz używałam produkt tego rodzaju. Mój błąd, bo zastosowałam je w samym środku lata, chociaż na opakowaniu wyraźnie napisane jest, że proces złuszczania rozpocznie się po 7-10 dniach i potrwa kilka tygodni. Jednak zupełnie nie spodziewałam się, że będzie to tak intensywny proces! Moje stopy w kontakcie z wodą zaczęły wyglądać jak u osoby mającej łuszczycę. Z efektu byłam bardzo zadowolona, bo przynajmniej wiedziałam, że skarpetki działają, z tym, że przez jakiś czas musiałam odpuścić sobie chodzenie w sandałkach. Co do samej substancji znajdującej się w opakowaniu: ma ona dość drażniący zapach, przypomina wódkę cytrynówkę :D stopy włożyłam w skarpetki i owinęłam ręcznikiem na 80 minut. To wystarczyło, aby całkowicie oczyściły się z martwego naskórka oraz śladów po pęcherzach. Z pewnością sięgnę po ten produkt po raz kolejny, z tym, że teraz zrobię to przed sezonem wakacyjnym.