Cześć! :)
Kilka dni temu ruszyłam na miasto w poszukiwaniu białych spodni. Jak się okazało nie było to wcale łatwe zadanie. W Stradivariusie natknęłam się na model z efektem push-up, ten krój jest akurat fajnie dopasowany do ciała i przede wszystkim nie prześwituje tak jak większość białych spodni. Na górę założyłam zwiewną koszulę, którą mam już chyba 5 lat, a nadal strasznie ją lubię, chociaż przeważnie o niej zapominam i leży gdzieś na dnie szafy. Jeśli chodzi o buty postawiłam na dwie wersje - dla tych którzy cenią sobie wygodę (płaskie baleriny) oraz dla tych, którzy lubią wysokie obcasy (sandałki na słupku). Dopełnieniem jest zegarek i miętowa bransoletka. Którą wersję wybieracie? :)
Na sobie mam:
spodnie - Stradivarius,
koszula - Camaieu,
baleriny - tutaj,
sandałki - Labotti,
zegarek - Anne Klein,
bransoletka - Misiakowe Słodkości.



