Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 października 2018

Fitomed esencja nawilżająca + olejek miejski

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Olej arganowy 100% Manufaktura Apteczna

Cześć! :)
   Minął już ponad miesiąc, od kiedy zaczęłam testować olej arganowy i myślę, że wyrobiłam sobie już o nim wystarczającą opinię, aby podzielić się nią z Wami. Najprościej będzie, jeżeli przytoczę tutaj obietnice producenta (a obiecuje niemało) i to do nich się odniosę. Jednak zanim przejdziemy do opisu działania, najpierw strona techniczna. Olej jest zamknięty w zgrabnej buteleczce, wykonanej z grubego szkła. Do każdego opakowania dołączone są dozowniki, jednak ja z nich nie korzystałam. Znacznie lepiej pracuje mi się z produktem, kiedy wylewam odrobinę mazi bezpośrednio z buteleczki na dłoń. Po prostu przy takiej aplikacji, olej nie kapie mi na wszystkie możliwe strony i nie muszę czyścić dozowników. 


   Od producenta: "Olejek arganowy otrzymywany z drzewa arganowego naturalnie rosnącego w Maroko (...). Olejek jest przeznaczony szczególnie do pielęgnacji delikatnej i suchej skóry, chroni skórę przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych oraz przed jej nadmiernym wysuszeniem. Olejek arganowy hamuje procesy starzenia, redukuje zmarszczki, nawilża, rewitalizuje i poprawia elastyczność skóry, przez co skóra nabiera wyraźnie młodszego wyglądu. Polecany kobietom z problemami skórnymi związanymi z menopauzą. Zalecany przy leczeniu ran, łuszczycy, wyprysków skórnych (skaz po trądziku i ospie), ułatwia gojenie blizn i stanów zapalnych skóry. Wspomaga pielęgnację cery trądzikowej i ogranicza ilość sebum, zmniejsza tym samym tendencję skóry do przetłuszczania. Nadaje włosom naturalny połysk, wytrzymałość, jedwabistość i miękkość, przywraca naturalny stan kruchym i łamliwym paznokciom."


   Kwestia suchej skóry kompletnie mnie nie dotyczy, gdyż jestem posiadaczką cery tłustej. Redukcji zmarszczek nie zauważyłam, natomiast olej nawilża znakomicie. Jego testowanie rozpoczęłam podczas lipcowego opalania, kiedy to moja skóra wchłaniała wszystko w zawrotnym tempie. Wystarczyło kilka użyć oleju, aby stała się nawilżona, bardziej elastyczna i wygładzona. Kolejnym plusem jest wydajność: pomimo intensywnego miesiąca testowania, produktu prawie w ogóle nie ubyło. Nie zauważyłam natomiast, ograniczenia produkcji sebum. Jeśli chodzi o inne zastosowanie oleju: najpierw chciałam przyhamować je tylko do pielęgnacji twarzy, jednak kiedy zobaczyłam jak wydajny jest produkt zaczęłam stosować go również na włosy. Akurat w przypadku olejowania włosów nie należy być przesadnym, jeżeli nie chcemy wyglądać jak zmokła kura :D Odrobinę produktu nakładam na końcówki - po zaaplikowaniu są miłe w dotyku i łatwo się rozczesują. Nie stosowałam ich na paznokciach, gdyż z natury mam bardzo twardą płytkę, więc nawet nie zauważyłabym uzyskanych efektów. Produkt do kupienia tutaj/fanpage

 

wtorek, 9 czerwca 2015

Laboratorium Pilomax

Cześć! :)
   Ten weekend okazał się dla mnie szalony pod względem zagospodarowania wolnego czasu. Moje marzenia o intensywnej nauce odeszły w niepamięć, wraz z momentem przekroczenia progu domu. Zresztą po trzech latach studiowania powinnam się już do tego przyzwyczaić.

   Od kiedy obcięłam włosy, obchodzę się z nimi jak z jajkiem. Staram się maksymalnie o nie dbać. Lepiej teraz kiedy są w bardzo dobrym stanie, niż w momencie kiedy zauważę, że zaszły w ich strukturze nieodwracalne zmiany. Naczytałam się wielu mądrości w książce Anwen (której recenzję, też mam zamiar od miesiąca opublikować tutaj, ale tak to jest ostatnio z moim zorganizowaniem -.-) i teraz zadręczam nimi moje współlokatorki :D 


Na mojej półce zagościły kosmetyki Laboratorium Pilomax seria pielęgnacyjna (składająca się z szamponu i odżywki) oraz regeneracyjna (szampon, maska i odżywka w sprayu). Z racji, że moje włosy są teraz w bardzo dobrym stanie i nie ma w nich na razie czego regenerować, na pierwszy ogień poszła "zielona linia".

   Produkty są w poręcznych, małych tubkach - idealne rozwiązanie na wakacje. W dodatku przepięknie pachną, jednak ciężko mi porównać tę woń do jakiegokolwiek ze znanych mi kosmetyków. Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to zalecane ilości nakładanych produktów. Niestety, ale nawet z krótkimi włosami nie jestem w stanie umyć głowy mazią wielkości orzecha laskowego. Szampon słabo się pieni, ale dobrze oczyszcza. Potem nakładam odżywkę, która zawiera keratynę i skrzyp, a jej główną funkcją jest pogrubienie oraz wygładzenie. Czy zauważyłam rezultaty? Niekoniecznie. Włosy układają się jak po standardowej odżywce, bez zauważalnego wygładzenia. 





   Drugiej serii używam, kiedy mam więcej czasu, ponieważ maskę staram się trzymać zawsze ok. 30 minut. "Czerwona linia" spodobała mi się znacznie bardziej od poprzedniczki. Po zmyciu drugiego kroku, czyli maski włosy są niesamowicie miękkie, a po wysuszeniu sypkie. Nie obciąża, ale świetnie nawilża. Odżywkę bez spłukiwania stosuję na wilgotne włosy i następnie pozostawiam je do wyschnięcia lub modeluję. To, co również przemawia na korzyść produktów, to brak parabenów w ich składzie. Z tej serii jestem zadowolona w 100% :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Olej arganowy 100% Manufaktura Apteczna

Cześć! :)
   Minął już ponad miesiąc, od kiedy zaczęłam testować olej arganowy i myślę, że wyrobiłam sobie już o nim wystarczającą opinię, aby podzielić się nią z Wami. Najprościej będzie, jeżeli przytoczę tutaj obietnice producenta (a obiecuje niemało) i to do nich się odniosę. Jednak zanim przejdziemy do opisu działania, najpierw strona techniczna. Olej jest zamknięty w zgrabnej buteleczce, wykonanej z grubego szkła. Do każdego opakowania dołączone są dozowniki, jednak ja z nich nie korzystałam. Znacznie lepiej pracuje mi się z produktem, kiedy wylewam odrobinę mazi bezpośrednio z buteleczki na dłoń. Po prostu przy takiej aplikacji, olej nie kapie mi na wszystkie możliwe strony i nie muszę czyścić dozowników. 


   Od producenta: "Olejek arganowy otrzymywany z drzewa arganowego naturalnie rosnącego w Maroko (...). Olejek jest przeznaczony szczególnie do pielęgnacji delikatnej i suchej skóry, chroni skórę przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych oraz przed jej nadmiernym wysuszeniem. Olejek arganowy hamuje procesy starzenia, redukuje zmarszczki, nawilża, rewitalizuje i poprawia elastyczność skóry, przez co skóra nabiera wyraźnie młodszego wyglądu. Polecany kobietom z problemami skórnymi związanymi z menopauzą. Zalecany przy leczeniu ran, łuszczycy, wyprysków skórnych (skaz po trądziku i ospie), ułatwia gojenie blizn i stanów zapalnych skóry. Wspomaga pielęgnację cery trądzikowej i ogranicza ilość sebum, zmniejsza tym samym tendencję skóry do przetłuszczania. Nadaje włosom naturalny połysk, wytrzymałość, jedwabistość i miękkość, przywraca naturalny stan kruchym i łamliwym paznokciom."


   Kwestia suchej skóry kompletnie mnie nie dotyczy, gdyż jestem posiadaczką cery tłustej. Redukcji zmarszczek nie zauważyłam, natomiast olej nawilża znakomicie. Jego testowanie rozpoczęłam podczas lipcowego opalania, kiedy to moja skóra wchłaniała wszystko w zawrotnym tempie. Wystarczyło kilka użyć oleju, aby stała się nawilżona, bardziej elastyczna i wygładzona. Kolejnym plusem jest wydajność: pomimo intensywnego miesiąca testowania, produktu prawie w ogóle nie ubyło. Nie zauważyłam natomiast, ograniczenia produkcji sebum. Jeśli chodzi o inne zastosowanie oleju: najpierw chciałam przyhamować je tylko do pielęgnacji twarzy, jednak kiedy zobaczyłam jak wydajny jest produkt zaczęłam stosować go również na włosy. Akurat w przypadku olejowania włosów nie należy być przesadnym, jeżeli nie chcemy wyglądać jak zmokła kura :D Odrobinę produktu nakładam na końcówki - po zaaplikowaniu są miłe w dotyku i łatwo się rozczesują. Nie stosowałam ich na paznokciach, gdyż z natury mam bardzo twardą płytkę, więc nawet nie zauważyłabym uzyskanych efektów. Produkt do kupienia tutaj/fanpage

 

wtorek, 9 czerwca 2015

Laboratorium Pilomax

Cześć! :)
   Ten weekend okazał się dla mnie szalony pod względem zagospodarowania wolnego czasu. Moje marzenia o intensywnej nauce odeszły w niepamięć, wraz z momentem przekroczenia progu domu. Zresztą po trzech latach studiowania powinnam się już do tego przyzwyczaić.

   Od kiedy obcięłam włosy, obchodzę się z nimi jak z jajkiem. Staram się maksymalnie o nie dbać. Lepiej teraz kiedy są w bardzo dobrym stanie, niż w momencie kiedy zauważę, że zaszły w ich strukturze nieodwracalne zmiany. Naczytałam się wielu mądrości w książce Anwen (której recenzję, też mam zamiar od miesiąca opublikować tutaj, ale tak to jest ostatnio z moim zorganizowaniem -.-) i teraz zadręczam nimi moje współlokatorki :D 


Na mojej półce zagościły kosmetyki Laboratorium Pilomax seria pielęgnacyjna (składająca się z szamponu i odżywki) oraz regeneracyjna (szampon, maska i odżywka w sprayu). Z racji, że moje włosy są teraz w bardzo dobrym stanie i nie ma w nich na razie czego regenerować, na pierwszy ogień poszła "zielona linia".

   Produkty są w poręcznych, małych tubkach - idealne rozwiązanie na wakacje. W dodatku przepięknie pachną, jednak ciężko mi porównać tę woń do jakiegokolwiek ze znanych mi kosmetyków. Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to zalecane ilości nakładanych produktów. Niestety, ale nawet z krótkimi włosami nie jestem w stanie umyć głowy mazią wielkości orzecha laskowego. Szampon słabo się pieni, ale dobrze oczyszcza. Potem nakładam odżywkę, która zawiera keratynę i skrzyp, a jej główną funkcją jest pogrubienie oraz wygładzenie. Czy zauważyłam rezultaty? Niekoniecznie. Włosy układają się jak po standardowej odżywce, bez zauważalnego wygładzenia. 





   Drugiej serii używam, kiedy mam więcej czasu, ponieważ maskę staram się trzymać zawsze ok. 30 minut. "Czerwona linia" spodobała mi się znacznie bardziej od poprzedniczki. Po zmyciu drugiego kroku, czyli maski włosy są niesamowicie miękkie, a po wysuszeniu sypkie. Nie obciąża, ale świetnie nawilża. Odżywkę bez spłukiwania stosuję na wilgotne włosy i następnie pozostawiam je do wyschnięcia lub modeluję. To, co również przemawia na korzyść produktów, to brak parabenów w ich składzie. Z tej serii jestem zadowolona w 100% :)